Powiedzieć mamie, że zaspałam do szkoły? 2011-02-01 08:00:23; Nie podzedłem do szkoły co powiedzieć mamie? 2011-04-06 09:53:40; Co mam powiedzieć mamie gdy nie chcę iść do szkoły? 2011-02-22 15:35:39; Nie poszłam do szkoły, co powiedzieć mamie jak wróci? 2010-09-27 09:22:17 Myślę, że w zasadzie mogę teraz szczerze powiedzieć o sobie, że jestem biromantyczną, ale lesbijką. MW: Dziękuję Ci za tę rozmowę i podzielenie się doświadczeniem. Cieszę się, że taki głos wybrzmiał i nie ukrywam, że chętnie przeprowadziłabym rozmowę z prawdziwą lesbijką, żeby poznać perspektywę takiej osoby. Nie powiedziałam i nie zamierzam im tego mówić. Przynajmniej na razie. Pewnie powiedzieliby, że to przez dojrzewanie, hormony i tak dalej, poza tym zapewne musiałabym zacząć sobie szukać domu, bo z obecnego by mnie wywalili, cóż. Powiem im, jak będę już dorosła. Ale nie, że "mamo, jestem lesbijką" czy coś w tym stylu. Jak powiedzieć mamie, że spędza ze mną mało czasu? 2015-03-04 napisz proszę na mojego maila. jestem dziennikarką i właśnie realizuję program tv o takim Moja mama niedawno wyznała, że jest lesbijką. Co zabawne, właśnie miałam przedstawić jej moją dziewczynę. Teraz boję się, że będzie, że od niej odgapiłam Czytam sobie i już widzę Teraz boję się że mama odbije mi dziewczynę, a tam tylko obawy o "ściąganie" od mamy. Nie ma się czego bać ;) Nie wiem jak powiedzieć mamie ze jestem w ciąży .. prędzej czy później sama zauwazy ze mam wieksz brzuch.. Jeszcze na dokładkę jak Oskar sie dowiedzial ze mną zerwał 🙁 zostałam tak jakby sama .. a moja mama pewnie będzie chciała pozwać Oskara za gwałt . I nie wiem wgl jak jej to powiedzieć . Od 5 miesięcy spotykam się z facetem, który jest ode mnie 25 lat starszy. Teraz zaczęło się robić między nami poważnie i chciałabym o nim powiedzieć mamie. Tylko za bardzo nie wiem jak Jestem mamie wdzięczna za to: Że nauczyła mnie na własnym przykładzie, jak ważne jest zdrowe jedzenie – moja mama ma fantastyczną figurę i odkąd pamiętam, bardzo dbała o to, co je. A nawyki wyniesione z domu są niesamowicie silne. Że kiedy miesiąc temu miałam atak paniki, bo nic mi tego dnia nie wychodziło, jedyne spodnie tłumaczyłam .. ; / ale nie mówiłam jej że to dla chlopaka żeby był zazdrosny .. Jak myślisz - powiedzieć? bo ja mam tylko 13 lat.. ; /. Invasion. przecież ona to zrozumie. To normalnie że ktoś Ci się podoba. Zobacz 4 odpowiedzi na pytanie: Jak mam wytłumaczyć mamie, czemu mi koleżanka zrobiła malinke? Wysyła córkę zagranicę, ma duży dom pod Warszawą, sukcesy zawodowe, kilka książek, felietony w największych pismach. A on siedzi i przebiera palcami kurtkę z marketu, jakby to był najpiękniejszy prezent. To jest właśnie Paweł Zarzeczny w domu. Wrażliwy, nieśmiały, czuły, cholernie empatyczny. XhnxjEW. Zawsze wydawało mi się, że jestem całkiem zwyczajną nastolatką. Od momentu, kiedy w wieku 12 lat zaczęli interesować mnie chłopcy, nie zdarzyło się nic, co mogłoby wzbudzić we mnie wątpliwości dotyczącej mojej orientacji seksualnej. Mając 14 lat, weszłam w długą i poważną relację z chłopakiem, o której myślałam, że będzie trwała wiecznie, że kiedyś weźmiemy ślub i wspólnie założymy rodzinę. Życie potoczyło się inaczej. Całe szczęście. Miałam 18 lat, kiedy poznałam pierwszą dziewczynę, w której się zakochałam. Oczywiście wtedy nie miałam pojęcia, co to znaczy i skąd we mnie takie emocje do osoby tej samej płci. Spotkałam Z. w liceum, chodziłyśmy do tej samej szkoły. Zakochałam się nastoletnią beztroską miłością. Przez trzy miesiące byłyśmy tylko my. Pamiętam, że ten czas był tak intensywny, że ze zmęczenia potrafiłam zasnąć w każdej możliwej chwili, np. jadąc trzy przystanki tramwajem – wystarczyło, że na moment usiadłam i odpływałam. W szkole bywałyśmy bardzo rzadko, co skończyło się tym, że w kolejnym roku obie powtarzałyśmy klasy – ja drugą, Z. pierwszą. W trakcie tej znajomości, nigdy nie próbowałyśmy jej nazwać. Nie rozmawiałyśmy o tym, kim dla siebie jesteśmy i co będzie dalej. To była taka relacja, która z racji swojej intensywności musiała się zakończyć. Cały świat mógłby przestać istnieć, a my nawet byśmy tego nie zauważyły. A przecież nie da się żyć wyłącznie miłością, zwłaszcza tak niedojrzałą jak ta. Obie karmiłyśmy się uniesieniami wszelkiego rodzaju — burzliwe emocje, namiętność, brak ograniczeń, całkowita wolność połączona z brakiem odpowiedzialności za to, co się między nami dzieje. A potem koniec. Dopiero po kilku tygodniach, kiedy mój organizm doszedł do siebie po tych szalonych, wyjętych z życia trzech miesiącach, zaczęłam zastanawiać się co dalej. Nigdy wcześniej nie zdarzyło mi się nawet pomyśleć o tym, że mogłyby mnie w ten sposób interesować inne dziewczyny. Czy jestem lesbijką? Czy mam powinnam spotykać się z tylko dziewczynami? Czy nadal wolę chłopaków? Nawet teraz, 10 lat później, kiedy jestem w bardzo poważnym i dojrzałym związku z moją ukochaną – najmądrzejszą i najpiękniejszą osobą na świecie – nie lubię określać siebie jako lesbijki. To prawda, od czasu Z. nie byłam w związku z żadnym chłopakiem, ale tak samo jak nie lubię myśleć o sobie – „jestem kobietą”, tak samo nie myślę „jestem lesbijką”. Jestem Eliza i nie zamierzam kategoryzować samej siebie, sprawiając, że jako kobieta i jako lesbijka powinnam spełniać określone warunki przypisane tym konkretnym kategoriom. Oczywiście nie zmienia to faktu, że w relacjach intymnych wolę dziewczyny. W naszej kulturze, mimo wszystko wciąż słowa „kobieta” i „mężczyzna” nie odnoszą się tylko do płci. Za tymi słowami kryje się zbyt dużo (przynajmniej dla mnie), żebym bez zgrzytów mogła nazwać siebie kobietą. Kobiecość, niestety, kojarzy mi się z uległością, delikatnością, z milczeniem. W dzieciństwie często słyszałam od mojego taty, że jestem dziewczynką, więc muszę się opiekować moim młodszym o półtora roku bratem, muszę ładnie siedzieć przy stole, muszę pomagać mamie sprzątać po jedzeniu i oczywiście muszę się jak najwięcej i jak najlepiej uczyć. W końcu co innego może robić dziewczynka? Buntowałam się przeciwko temu przez całe swoje dzieciństwo. Wciąż nie potrafię wyzbyć się przekonania, że chłopcy i mężczyźni mogą więcej, a przede wszystkim, że nikt ich nie lekceważy. Stąd może moja niechęć do nazywania się kobietą, a także lesbijką. Dla mnie zawsze najważniejsze było to, żeby być sobą. A wydaje mi się, że trudno być sobą, kiedy tak wiele słów określa nie tylko wygląd człowieka, ale i bardzo często jego charakter. Przecież będąc kobietą wcale nie muszę być posłuszna, wcale nie muszę być piękna czy delikatna. To samo jest ze słowem „lesbijka”, które wielu ludziom kojarzy się z chłopaciarą, butchem czy kobietą, której nie chce żaden facet. Uważam, że określanie ludzi jednym, czy dwoma słowami jest bardzo krzywdzące i spłaszczające, dlatego nie zgadzam się z etykietkami i nie lubię używać ich przede wszystkim w stosunku do siebie. * * * Kiedy ponad 4 lata temu poznałam moją obecną dziewczynę, ja, 24-latka, nie mogłam oderwać oczu od tej przepięknej 16-latki. Zmuszałam się, jak mogłam, żeby się nie gapić. Mówiłam do siebie, że nie ma takiej opcji, że co ja sobie w ogóle wyobrażam, przecież ona zbyt dużo młodsza. No i poza tym 16-latka z łatwością może zrobić krzywdę mojemu miękkiemu sercu, bo przecież nastolatki są nieprzewidywalne. W każdej chwili mogłaby zmienić zdanie i nie mogłabym jej za to winić, bo jest jeszcze młoda i ma czas na tak wielkie decyzje i zobowiązania. Chyba wszyscy moi przyjaciele bez wyjątku odradzali mi wchodzenie w romantyczną relację z nastolatką, mówili mi, że nie warto. Jednak, jak się mogłam spodziewać, na przekór wszelkim konwenansom, pozwoliłam sobie zakochać się w niej. I od tamtej pory nie żałowałam tej decyzji ani przez chwilę, okazuje się, że „tak nierozsądny krok” był najlepszym, jaki mogłam wtedy zrobić. Każdemu życzę takiej miłości, jaką ja mam i przeżywam na co dzień. Takiej dziewczyny (lub chłopaka), która cały czas okazuje się najmądrzejszą i najdojrzalszą osobą, z jaką w całym swoim życiu miałam do czynienia. Wciąż jednak pojawiają się takie sytuacje, w których nie czuję się komfortowo, np. kiedy idziemy razem ulicą i trzymamy się za ręce. Nie lubię okazywania sobie uczuć w miejscach publicznych, mimo że nie uważam, żeby było w tym coś złego. Nie przeszkadza mi, kiedy inni ludzie to robią. Nierzadko chciałabym zapomnieć o tym, co dzieje się wokół nas, nie zwracać uwagi na ludzi, którzy krzywo na nas patrzą, robić to, na co mam ochotę i przestać się czuć tak, jakbym robiła komuś krzywdę tym, że kocham. Nie chcę wyjeżdżać. Kocham moje miasto, Warszawę. To miejsce, które mnie ukształtowało, miejsce, w którym stałam się taką osobą, jaką jestem dziś. A jednak od czasu do czasu zdarza mi się pomyśleć, że może nie powinnam tu mieszkać. Skoro marzę o założeniu rodziny z moją ukochaną, to może lepiej byłoby się wynieść dokądś, gdzie ludzie są bardziej tolerancyjni, otwarci i empatyczni. Bo u nas, to nigdy nie wiadomo, czy ktoś nagle się do nas nie przyczepi za to, że się obejmujemy. Chociaż w naszym przypadku nie jest jeszcze tak najgorzej. Nie dość, że jesteśmy kobietami, to jeszcze wyglądamy jak dzieci, więc w „najlepszym” wypadku ludzie po prostu nas lekceważą. Łatwo im machnąć ręką na coś, co im się po prostu nie podoba. I mimo to, że nie jest to tak bezpośrednia przemoc jak ta słowna lub fizyczna, to i tak pozostawia po sobie ślad. Lekceważące, poniżające spojrzenia ludzi na nas, na relację, którą wspólnie tworzymy, a która jest dla mnie najważniejsza na całym świecie, to coś, czym przejmuję się nawet ja, osoba, która całe dotychczasowe życie twierdziła, że nie obchodzi ją, co myślą inni ludzie. Chyba nie da się przejść obok tego obojętnie, kiedy nagle okazuje się, że statystycznie jakaś połowa ludzi, których spotykam na co dzień, to osoby, które potencjalnie mnie nie akceptują, a niekiedy wręcz pałają do mnie nienawiścią, mimo że nawet nie wiedzą kim jestem. Może stąd wynika moją niechęć do etykietek, bo kiedy już jakąś sobie przyczepisz, łatwiej cię będzie nienawidzić bez powodu. Moja dziewczyna codziennie sprawia, że czuję się coraz bardziej spełniona i szczęśliwa. Nie przeżyłam w życiu piękniejszej, mądrzejszej i trudniejszej relacji od tej, o którą od kilku lat wspólnie dbamy. Myślę, że jedną z ważniejszych rzeczy w kontaktach międzyludzkich jest otwartość na drugiego człowieka i akceptacja jego inności. Ja i K. także różnimy się od siebie, ale ważne jest to, żebyśmy wzajemne różnice szanowały, akceptowały, a nawet nauczyły się je lubić. Nienawiść nie wymaga żadnego wysiłku, o wiele trudniej jest kochać, i właśnie między innymi dlatego to miłość przynosi nam satysfakcję i szczęście, jakich nie da się opisać. autorka tekstu: Eliza Tran (28) – absolwentka polonistyki i pedagogiki na Uniwersytecie Warszawskim. Razem ze swoją dziewczyną wychowują dwa koty – Zenona i Daimosa, oraz psa – Mikiego. Zaangażowana domowniczka, miłośniczka książek, seriali i filmów, szaleńcza wielbicielka czipsów (tylko nie cebulowych!). Na co dzień nauczyciel wychowawca przedszkolnych czterolatków, wychowuje i uczy dzieci innych ludzi w oczekiwaniu na swoje własne. W przyszłości najbardziej chce zostać mamą. autorka ilustracji: Natalia Podpora (21) – większość życia spędziła w Wielkiej Brytanii, teraz studiuje tam Ilustrację. Głównymi inspiracjami są dla niej sztuka japońska, natura oraz filozofia i psychologia. Na studiach, a także w wolnym czasie uczy się animacji, projektuje plakaty, okładki książek i ilustracje prasowe. Często też robi wycinanki. Instagram: @npd_Illustration ,Tumblr, Vimeo (animacje) Odpowiedzi Podchodzisz do mamy i mówisz: Mamo... Jestem lesbijką, dasz na lody? ;p AQś odpowiedział(a) o 01:07 : ] Powiedz ze jestes bi uciekasz z domu ,wyprowadzasz sie daleko z chlopakiem bo jestes w ciazy dlatego ze spowodowalas wypadek w ktorym zginelo kilka osob i okradlas bank ,a na koncu ,ze zartujesz ,jestes tylko bi ,... powiedz jej tak.. mamo sekownie dziś wyglądasz Normalnie.,,Mama, jestem biseksualna". ♫мυsιc♪ odpowiedział(a) o 01:07 Pewnie najłatwiej byłoby napisać, ze wprost, musisz ją delikatnie podpytać co myśli o homoseksualistach a potem powiedz- ,,mamo bo ja wiem jak to jest, spotykam się z kimś i to jest dziewczyna" i wtedy ja zostaw na chwilę wróć i zapytaj czy nie jest zła, Ona powinna odpowiedzieć, ze nie. Yeah24 odpowiedział(a) o 01:12 Ja tez jestem bi ale chłopak też 13 lat ale jeszcze tego nie mówiłem rodzicom zobaczysz nadejdzie czas :) Hena odpowiedział(a) o 01:47 To bi czy homo? To jednak nie to samo. Po prostu jej powiedz, że chciałabyś jej powiedzieć coś ważnego dla ciebie. Nie owijaj w bawełnę typu "no jakby ci to powiedzieć... No bo wiesz... O Jezu, nie dam rady ci tego powiedzieć", bo zacznie się bać, a to dobre nie jest. To twoja mama, z początku może się zdziwić, ale musisz dać jej trochę czasu, żeby mogła to przetrawić. blocked odpowiedział(a) o 19:52 Zdecyduj się najpierw czy jesteś bi czy lesbijką... Uważasz, że znasz lepszą odpowiedź? lub Nie wiem czy jestem lesbijką - do Forum Kobiet To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ... Strony 1 Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź Posty [ 10 ] 1 2015-06-14 01:01:21 07roxi07 Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2015-06-14 Posty: 5 Temat: Nie wiem czy jestem lesbijkąWitam. Jak sam tytuł mówi nie wiem czy jestem les. Nie wiem wogóle kim jestem. Ostatnio zaczęłam się nad tym zastanawiać coraz częściej. Mam 20 lat. Mam chłopaka od 2 lat. Ale ostatnio miałam dziwny sen, a mianowicie śniło mi się, że ja i moja koleżanka jesteśmy parą. W tym śnie wiedziałam że mam chłopaka ale pamiętam że powiedziałam sobie w tym śnie coś takiego "jeżeli z nią mi wyjdzie to zostawię go". Wcześniej też miewałam takie sny ale nigdy nie dawały mi tyle do myślenia co ten jeden. Czasami śniło mi się że całuje się z dziewczyną jako dziewczyna a czasami że robię to jako chłopak i też mi się podobało. Od jakiś 2-3 lat zwracałam uwagę na to że podobają mi się dziewczyny ale nigdy w takim stopniu żebym myślała o sobie jak o les. Łapię się teraz na tym że myślę jak by to było z dziewczyną, ale boję się do tego przyznać. Nie mam też z kim o tym pogadać ponieważ nie chce się nikomu z tego zwierzać. Przyznam że jestem dość nieśmiała w kontaktach z ludźmi i tylko tu mogę napisać prawdę. Jak mówiłam mam chłopaka i od gimnazjum zawsze chciałam go mieć, ale nie jest tak jak sobie to wyobrażałam. Niby coś tam do niego czuję ale nie wiem czy to jest miłość czy po prostu przyzwyczajenie. On mnie kocha i trochę szkoda mi powiedzieć mu że nie jestem pewna swoich uczuć. W seksie też nam się nie układa za bardzo. On twierdzi że jest fajnie i cudownie ale ja kochając się z nim gdzieś z półtora roku nie miałam ani razu orgazmu. Nie podnieca mnie i jakoś zawsze chce żeby to szybko się skończyło. Boję się też reakcji rodziców i znajomych na wieść że mogę być les ponieważ mój ojciec jest dość surowy a miasto w jakim mieszkam dość małe. Nie wiem co mam z tym zrobić. Chciała bym uzyskać jakąś konkretną odpowiedz bo zaczynam się chyba dusić w tym związku z chłopakiem. Zresztą nie wiem. On chce żebyśmy za niedługo zamieszkali razem ponieważ chce kontynuować nauke w innym mieście i nie wiem czy wytrzymam z nim mieszkanie pod jednym dachem. Dodam jeszcze że kiedyś całowałam się z moją najlepszą przyjaciółką ale to była tylko zabawa i nie ciągnęło mnie później do niej. Proszę dajcie mi jakąś odpowiedź. 2 Odpowiedź przez mysterious_chocolate 2015-06-14 15:17:55 mysterious_chocolate Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-09-16 Posty: 2,108 Odp: Nie wiem czy jestem lesbijkąMyślę, że sny to jeszcze zbyt mało by móc to jednoznacznie stwierdzić Poza tym zawsze może istnieć prawdopodobieństwo, że jesteś biseksualna. Chociaż byłabym skłonna stwierdzić, że Twoje sny mają raczej związek z tym, że nie układa Ci się specjalnie z chłopakiem. Czy ta koleżanka ze snu jest Ci bardzo bliska? 3 Odpowiedź przez 07roxi07 2015-06-14 23:58:26 07roxi07 Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2015-06-14 Posty: 5 Odp: Nie wiem czy jestem lesbijkąNie jest mi tak bardzo bliska ale widujemy się dość często. Może i racja że nie układa mi się z chłopakiem. Ostatnio chciałam się z nim nawet rozstać ale wiem że on mnie kocha i ciężko jest mi powiedzieć mu że to koniec. Nie lubię ranić ludzi i to mnie trzyma przy nim też. Nie wiem jak to wszystko ma się potoczyć teraz. Może jeżeli rozstała bym się z nim to wtedy uświadomiła bym sobie że go kocham bo teraz jest mi to ciężko stwierdzić. Ten sen nie daje mi spokoju. 4 Odpowiedź przez 07roxi07 2015-06-15 00:01:18 07roxi07 Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2015-06-14 Posty: 5 Odp: Nie wiem czy jestem lesbijkąCzytałam na różnych forach o podobnych przypadkach ale nie umiałam się do nich odnieść dlatego opisałam moją sytuacje i to co czuje ponieważ potrzebuje rady albo chociaż sugestii. 5 Odpowiedź przez vinnga 2015-06-15 07:32:02 vinnga 100% Netkobieta Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-01-19 Posty: 17,298 Odp: Nie wiem czy jestem lesbijką Nie jesteś lesbijką. Być może jesteś biseksualna. Większość ludzi odczuwa pociąg do osób tej samej płci. U niektórych jest on malutki i niemal niezauważalny, u innych wyraźny. Senne fantazje nie są wyznacznikiem orientacji. Tylko...po co Ci nazewnictwo? Nie układa Ci się z chłopakiem to się rozstańcie. Jesteś młodziutka, związki w tym wieku niekoniecznie są na całe życie. A później sprawdzaj sobie z kim chcesz i jak chcesz. O erotycznych przygodach z kobietami nie musisz rozpowiadać wszem i wobec, więc zamartwianie się reakcją otoczenia jest na razie zbędne. 6 Odpowiedź przez karmelowa_truskawka 2015-06-15 07:32:40 karmelowa_truskawka Szamanka Nieaktywny Zarejestrowany: 2013-05-10 Posty: 299 Odp: Nie wiem czy jestem lesbijką Nikt Ci nie powie, czy jesteś lesbijką. Taki sen o niczym nie świadczy. Kobiety w większości są biseksualne, może nie jesteś wyjątkiem? Wydaje mi się, że w obecnym związku brakuje Tobie pewnych cech czy zachowań. To, że Ciebie chłopka nie pociąga ni oznacza, że jesteś les tylko że akurat ten egzemplarz nie dla Ciebie Najlepiej aby sięprzekonać to albo znajdź innego chłopaka albo jakąś dziewczynę. Albo przejdź się do gej klubu i sama się przekonaj 'You can be anything you want to beJust turn yourself into anything you think that you could ever beBe free with your tempo be free be freeSurrender your ego be free be free to yourself' 7 Odpowiedź przez zxc4rr 2015-06-15 11:39:29 zxc4rr O krok od uzależnienia Nieaktywny Zarejestrowany: 2015-06-07 Posty: 69 Odp: Nie wiem czy jestem lesbijkąMoim zdaniem powinnas poszukac innego faceta w ktorym sie na prawde zakochasz i z ktorem sex bedzie Ci sprawial frajde. Im dluzej bedziesz z tym zwlekac tym trudniej bedzie wszysko pozniej poukladac. Moja kumpela byla w takim zwiazku. Z chlopakiem nie potrafila sie dogadac bo oboje mieli inne potrzeby, z zaskoczenia poprosil ja o reke przy calej rodzinie i jej po kilku latach zwiazku na oczach rodzicow i dziadkow nie wypadalo odmowic mimo ze czula ze tego nie chce. Pozniej na horyzonicie pojawil sie inny z ktorym rozpoczela flirt i odeszla od narzeczonego. Zaluje ze tyle czekala bo wyszla na laske ktora zostawia faceta sla innego mimo ze nim ten inny sie pojawil od dawna czula ze to nie to. 8 Odpowiedź przez 07roxi07 2015-06-15 11:55:54 07roxi07 Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2015-06-14 Posty: 5 Odp: Nie wiem czy jestem lesbijkąDzięki wszystkim za rady. Ale mam jeszcze jedno pytanie. Jak mam zerwać z nim. Nigdy nie zrywalam z chłopakiem zawsze zerwanie samo wychodziło. Raz już z nim zerwałam bo mnie denerwował to potrafił klęknąć i prosić mnie żebym dała mu jeszcze jedną szansę. Jest gotów zrobić to jeszcze raz. Będzie stał pod moim drzwiami aż mu otworzę. 9 Odpowiedź przez mysterious_chocolate 2015-06-15 12:38:36 mysterious_chocolate Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-09-16 Posty: 2,108 Odp: Nie wiem czy jestem lesbijkąTo typowy szantaż emocjonalny i zarazem sprytna manipulacja. Od Ciebie zależy, czy pozwolisz mu wykorzystać Twoje dobre serce, czy przestanie Cię to wzruszać. A zdaniem innych nie ma się co przejmować, to Tobie ma być dobrze. Jeśli sama nie zadbasz o swoje szczęście, to nikt tego nie zrobi. Poza tym tego kwiatu jest pół światu, jeszcze znajdziesz tego jedynego Chyba, że wolisz tkwić z toksyczną osobą, która będzie Cię niszczyć od środka. Pozdrawiam. 10 Odpowiedź przez 07roxi07 2015-06-20 12:38:27 07roxi07 Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2015-06-14 Posty: 5 Odp: Nie wiem czy jestem lesbijkąCos się chyba jednak we mnie zmieniło. Teraz chciała bym poznać jakąś Les tylko po to żeby sobie z nią pogadać poznać. Nie chce od razu zmienić wszystkiego. Ale myślę sobie o tym po prostu. Co ma być to będzie. Najwyżej kiedyś będę żałować czegoś albo i nie. Posty [ 10 ] Strony 1 Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź Zobacz popularne tematy : Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności © 2007-2021 Geje i lesbijki nie budzą już takiej sensacji. Ale jeszcze kilkanaście lat temu coming out był dużo trudniejszy, często mógł oznaczać agresję ze strony najbliższych czy utratę pracy. Artykuł ukazał się w tygodniku POLITYKA w lipcu 2005 r. Coming out oznacza ujawnienie się, głośne przyznanie: jestem gejem, jestem lesbijką – przyjaciołom, rodzicom, całemu światu. Osoby homoseksualne, które mają to za sobą, mówią, że wyszły z szafy; trochę tak jak Żydzi po wojnie. To było jak uderzenie pięścią w brzuch. Brak tchu, pulsowanie krwi w skroniach – wspomina pani Jadwiga, matka 27-letniego Pawła. Dowiedziała się 5 lat temu. Zaczęła przy śniadaniu dopytywać, dlaczego wciąż nie ma dziewczyny. – Bo mam chłopaka. Już od dawna chciałem ci powiedzieć, że jestem gejem – usłyszała. Właściwie to się domyślała, ale co innego domyślać się, a co innego wiedzieć. Wypycha się tę myśl ze świadomości: to się może zdarza innym, ale nie mnie. – Przed oczami stanęły mi najgorsze rzeczy: AIDS, brudny seks w publicznych toaletach, zmanierowani, obrzydliwi faceci – i w tym wszystkim moje dziecko. Dziś patrzę na to inaczej, ale potrzebowałam dwóch lat, żeby się oswoić. Sam ze swoim złem Zanim komuś się powie, najpierw trzeba wyjść z szafy przed samym sobą i to – wbrew pozorom – wcale nie jest najłatwiejsza część tego procesu. Szczepan poczuł, że coś z nim nie tak, kiedy miał 14 lat. Zakochał się w koledze z klasy. Właściwie już wtedy wiedział, ale jeszcze przez trzy lata starał się nie dopuszczać do siebie tej myśli. Na słowo „gej” drętwiał i czuł ciarki na plecach, sam też nie potrafił go wypowiedzieć. – Najbardziej traumatycznie wspominam czasy liceum. Na lekcjach i w sytuacjach towarzyskich odbierałem komunikaty, że jestem chory i zboczony – opowiada. – Przestałem chodzić na religię, bo to ostatecznie podkopywało moje poczucie godności, a za to, że nie chodziłem, też byłem piętnowany. W społeczeństwach tolerancyjnych człowiek w okresie dojrzewania uświadamia sobie swoją inność i ją akceptuje. W społeczeństwach restrykcyjnych, w których funkcjonują negatywne stereotypy, osoby homoseksualne dorastają, chłonąc piętnujące opinie na swój temat. Inaczej niż członkowie mniejszości religijnych czy etnicznych, rzadko mają wsparcie domu i własnego środowiska. Inność i obcość homoseksualistów jest podwójna. Uczą się tłumić własną tożsamość, zaprzeczać pragnieniom, bo czują coś, czego nie powinni czuć: jestem chory, jestem zboczony, to czego pragnę to grzech, to co czuję, jest złe i jestem z tym sam. „Porażający jest negatywny ładunek tych stwierdzeń – pisze Agata Engel-Bernatowicz, terapeutka od 6 lat pracująca z homoseksualistami i współautorka wydanej ostatnio książki „Coming out. Ujawnienie orientacji psychoseksualnej – zaproszenie do dialogu”. – Wyobraźmy sobie ciężar, jaki musi w samotności i tajemnicy dźwigać młoda osoba homoseksualna. Takie myśli są podwójnie krzywdzące. Z jednej strony zawarta jest w nich niesprawiedliwie negatywna ocena samego zachowania czy uczucia do kogoś tej samej płci. Z drugiej strony, myśli te rozszerzone są na całościowe postrzeganie samego siebie – homoseksualista nie myśli: moje uczucia są niewłaściwe, tylko: ja jestem zły. Rodzi się przeświadczenie, że człowiek, który »coś takiego« czuje, robi, jest kimś z gruntu złym, chorym, grzesznym. Jest to całkowite odrzucenie samego siebie. Brak szacunku do własnej osoby. Seksualność urasta do rangi jedynego wyznacznika osobowości – jeśli jestem lesbijką, gejem, to znaczy, że jestem niedobrym, chorym, niepełnowartościowym człowiekiem”. Najpierw przyjaciel Zwykle najpierw mówi się znajomym, rówieśnikom, bo dystans jest mniejszy, a poza tym, jeśli odrzucą, to trudno. Ale i to nie są łatwe rozmowy. 22-letni Szymon, jeden z bohaterów książki „Coming out”, wspomina swoje pierwsze wyznanie wobec najlepszej przyjaciółki: „Wyłaziłem z siebie jak ta głupia papuga z budki. Powoli, najpierw głowa, ręka i w tył zwrot. I znowu głowa, ręka, kolano – zwrot. Decyzja – idę! I odważnie, ręce, głowa, tułów i – zwrot. Byłem zmęczony, pogubiony, sam nie wiedziałem, co mówię, o kim, po co. Kiedy wreszcie udało mi się stracić równowagę i wypaść ze słowami – wolę facetów – okazało się, że nadal nic nie jest jasne. Wszystkie słowa, których użyłem, namieszały w głowie Kingi tak bardzo, że nie wiedziała, czy ja jestem gejem, czy transseksualistą, transwestytą, a może nawet lesbijką”. W coming oucie najtrudniejszy do przezwyciężenia jest lęk przed odrzuceniem, poczucie, że stanie się coś strasznego i nieodwracalnego. Często okazuje się, że obawy były przesadzone, sekret wcale nie tak przerażający, a reakcją otoczenia jest życzliwa akceptacja i słowa: domyślaliśmy się tego. – Miałem dobry coming out, choć trwał długo. Od momentu, gdy przezwyciężyłem strach, że jestem obrzydliwym pedałem i zaakceptowałem siebie, do pełnego ujawnienia minęło 10 lat – wspomina Krzysztof Kliszczyński. – Trudnym momentem było dla mnie odejście z Kościoła, bo byłem wierzącym i praktykującym katolikiem, ale skoro Kościół mnie nie akceptuje, to nie. Pogodziłem się ze sobą, zacząłem kupować gejowskie pisma, ale ciągle nie umiałem o tym nikomu powiedzieć. Czułem jednak, że moje przyjaźnie zaczynają być nieszczere. Wysłuchiwałem zwierzeń o związkach, miłościach, sam milczałem, a pytany mówiłem: kiedyś ci opowiem. Chciałem żyć uczciwie, a nie ma przyjaźni bez prawdy. Postanowiłem porozmawiać z moim najlepszym przyjacielem. Powiedziałem mu wszystko, oprócz tego, że jestem w nim zakochany. Przyjaźń przetrwała do dziś. Byłem świadkiem na jego ślubie, chrzestnym jego dziecka. Potem zaryzykowałem kolejne rozmowy, co miałem do stracenia. Nikt z przyjaciół mnie nie odrzucił. Struna z domowego fortepianu „Niektórzy z nas są homoseksualni, inni zaś heteroseksualni; nikt tak naprawdę nie wie dlaczego. Chociaż wielu ludzi pragnęłoby wyzbyć się homoseksualizmu w sobie czy innych ludziach, to faktem jest, że lesbijki i geje są, jak byli i będą” – pisał Rob Eichberg w książce „Ujawnij się”. Ta prosta prawda jest kluczem do akceptacji homoseksualizmu. Barierą jest brak wiedzy. Pod tym względem w ostatniej dekadzie dokonała się w Polsce rewolucja. Są książki, publikacje, o homoseksualizmie mówią media, funkcjonują stowarzyszenia i telefony zaufania. Młodzi ludzie, nawet wychowywani na negatywnych stereotypach, zdają sobie sprawę, że ludzie odmiennej orientacji seksualnej istnieją. – W PRL homoseksualizmu oficjalnie nie było, tak jak nie było narkomanii czy przemocy w rodzinie. Ówczesne statystyki mówiły, że homoseksualiści stanowią 0,2 – 0,5 proc. społeczeństwa, podczas gdy faktycznie jest to 5 –15 proc. – mówi Agata Engel-Berantowicz. – To jest dramat 40-, 50-latków, których dzieci ujawniają homoseksualną orientację: skoro czegoś nie ma albo funkcjonuje tylko jako marginalna patologia, to jak może dotyczyć mojego dziecka? Szymon Niemiec, prezes zarządu Międzynarodowego Stowarzyszenia Gejów i Lesbijek na rzecz Kultury w Polsce, wspomina, jak przed laty jego pierwszy partner pochodzący z małego miasteczka zwierzył się swojemu ojcu, że jest gejem. Ojciec pobiegł po radę do proboszcza. Niech mu pan to wybije z głowy – usłyszał i po powrocie do domu skatował syna struną od fortepianu. Dziś fizyczna agresja nadal się zdarza, ale – jak wynika z doświadczeń terapeutów i osób pracujących w telefonie zaufania – o wiele rzadziej. Reakcją bywa płacz, emocjonalny szantaż, słowa: złamałeś mi życie, jak mogłeś mi to zrobić. Coming out przed rodzicami jest chyba najtrudniejszym etapem, bo w tym przypadku lęk przed odrzuceniem jest paraliżujący. Niepewność, czy miłość rodziców jest bezwarunkowa: czy się jej nie utraci, gdy poznają prawdę, to ogromny ciężar. Basia i Dominika są razem od roku. Dominika ma 21 lat i swój coming out od dawna za sobą. Rodzice się domyślali i sami sprowokowali rozmowę. Mama miała nawet żal, że to nie wyszło od niej, jakby nie miała zaufania. Basia, mimo że pięć lat starsza, czuła, że jeszcze nie jest gotowa. Jednak ojciec przeczytał w jej komputerze korespondencję z Dominiką, a tam było wszystko czarno na białym. – Rozpętało się piekło: krzyki, agresja, groźby, że mnie zniszczą, płacz, że nie zniosą tego wstydu – opowiada. Gdy Dominika próbowała coś racjonalnie tłumaczyć, usłyszała tylko: odczep się, szmato, od mojej córki. Gdy do rodziców Basi zadzwoniła jej mama, mówiąc, że rozumie, jakie to trudne, że sama przez to przeszła, więc może chcieliby porozmawiać, odpowiedzią były krzyki. – Najgorsze jest to, że mama jest bardzo ciężko chora, a kiedy dowiedziała się, że jestem lesbijką, odstawiła leki – mówi Basia. – Rodzice całkiem się przede mną zatrzasnęli. Nie chcą nic czytać, z nikim rozmawiać, nie chcą żadnych informacji. Stoję pod ścianą i rozpaczliwie szukam w niej jakiejś szczeliny, choć cienia nadziei. Próbowałam mówić mamie, że przecież jestem jej dzieckiem, kocham ją tak samo jak zawsze, że ona przecież też mnie kocha. Usłyszałam: nie. Jakby nie wiedzieć Rodzice mają prawo do lęku, smutku, niepokoju. Sytuacja osób homoseksualnych w Polsce nie jest łatwa i obawy, że ich dziecko zostanie skrzywdzone, nie są bezpodstawne. Często ta pierwsza akceptacja jest pozorna: przyjmuję to, bo muszę, bo nie mam innego wyjścia. Chcą dziecko wyleczyć, biegną do terapeuty i słyszą, że homoseksualizm skreślono z listy chorób grubo ponad ćwierć wieku temu. Potem dowiadują się, że człowiek po prostu się z tym rodzi, że to nie kwestia uwiedzenia czy fanaberii. Droga od akceptacji deklarowanej do rzeczywistej trwa czasem kilka lat. – Najpierw próbowałam żyć tak, jakbym nic nie wiedziała – wspomina pani Jadwiga, matka Pawła. – Ale tak się nie da. Bezsenne noce, płacz, wstyd i drążące mózg myśli: co zrobiłam źle, jakie błędy popełniłam, czy to przez rozwód? Paweł bardzo mi pomógł, przynosił książki, artykuły, dał telefon do seksuologa. Poszłam do niego na rozmowę i usłyszałam, że to nie moja wina i Pawła też nie. Po prostu taki się urodził, jak inni rodzą się na przykład leworęczni. To było bardzo ważne. Nauczyła się akceptować homoseksualizm syna. Trzy lata temu po raz pierwszy zaprosiła jego chłopaka na obiad. Było trochę dziwnie, jakoś niezręcznie, ale teraz wpadają przynajmniej raz w miesiącu. – Trudno, jest jak jest. Przecież nie przestanę kochać dziecka – deklaruje. – Jednak ukrywam to przed rodziną i znajomymi. Chyba by nie zrozumieli. Bywa, że domowy coming out jest jak przecięcie nabrzmiałego wrzodu. Szczepan miał 20 lat, kiedy to się stało. Od trzech czy czterech właściwie nie rozmawiał już z rodzicami. Wymieniali tylko uprzejmości i uwagi formalne. Mama płakała, bo czuła, że go traci, że nie potrafią się dogadać. On strasznie bał się rozmowy. – To się stało w nocy – wspomina. – Pokłóciliśmy się z mamą i siedzieliśmy w oddzielnych pokojach. W mieszkaniu było ciemno. Zaczęliśmy tak rozmawiać. W końcu powiedziałem: jestem gejem. Tak było łatwiej, bo nie widziałem jej oczu, mimiki, reakcji. Odpowiedź przyszła natychmiast: dobrze, że to wreszcie powiedziałeś, że potrafiłeś mi zaufać. Przegadaliśmy całą noc. Naprawdę wszystko się zmieniło. Mam w domu oparcie. Mama w tym roku poszła nawet ze mną na paradę. Terapeuci podkreślają, że do coming outu nie należy namawiać. To musi być indywidualna decyzja, do której człowiek jest przygotowany. Ale ci, którzy mają to za sobą, mówią, że nawet gdy nie spotykają się z akceptacją, czują ulgę. Życie z tabu, z brzemieniem tajemnicy to ciężar odczuwany niemal fizycznie. Zrzucenie go wyzwala w człowieku pokłady energii. Baszka miała 52 lata, trzy córki, a za sobą próby samobójcze, leczenie i rozbite małżeństwo, gdy wykrztusiła przez zaciśnięte gardło: jestem lesbijką. To był moment, gdy ustąpiły męczące ją od lat migreny i bóle żołądka. Przeniosła się do Warszawy, znalazła pracę, żyje w udanym związku. Jednak tylko jedna z córek utrzymuje z nią kontakt. Pozostałe dwie nie odpowiadają nawet na listy. To była cena. Coming out rodziców to dla dzieci szok. Nie da się go uniknąć. Dziecko musi zmierzyć się ze świadomością, że matka lub ojciec prowadzili podwójne życie, kłamali. To burzy ich poczucie bezpieczeństwa. Reagują buntem, agresją, żądaniem, żeby rodzic natychmiast znowu stał się normalny. – To są przypadki najtrudniejsze – mówi Agata Engel-Bernatowicz. – Dzieci czują się zranione na poziomie emocjonalnym. Rodzic, który decyduje się na coming out, musi być przygotowany na to, że zostanie na wiele lat odrzucony. Poza enklawą Stosunek do homoseksualizmu w Polsce zmienia się. Od 1993 r. liczba osób potępiających homoseksualizm spadła z 72 do 41 proc. Geje i lesbijki wrośli w pejzaż wielkich aglomeracji. Wypada bywać w ich klubach, które zazwyczaj należą do najmodniejszych w mieście; wypada deklarować, że ma się przyjaciela geja, bo to jak certyfikat tolerancyjności. To jedna strona. Z drugiej jest Młodzież Wszechpolska z kamieniami i wyrok poznańskiego sądu, według którego zrównanie homoseksualizmu z pedofilią, nekrofilią czy zoofilią nie jest obraźliwe, bo taka jest powszechna opinia. – Kiedy rozmawiam z ludźmi dzwoniącymi do telefonu zaufania: Ty tego nie możesz zrozumieć, ty jesteś z Warszawy – opowiada Krzysztof Kliszczyński. – Mam świadomość, że żyję w enklawie. Anię Zawadzką pełen coming out kosztował utratę pracy. Pracowała jako pedagog szkolny (w dwóch gimnazjach na etacie i w dwóch podstawówkach jako wolontariuszka), kiedy telewizja wyemitowała program, w którym wystąpiła razem ze swoją wieloletnią partnerką Ygą. Krzysztof Kliszczyński jest wykładowcą akademickim. Ostateczny coming out robi właśnie teraz. Po raz pierwszy w rozmowie z mediami zgadza się na zdjęcie i podanie nazwiska. – Moi znajomi wiedzą, rodzina też, a studenci? Ci, którzy chcą wiedzieć, to wiedzą. Wystarczy wklepać moje nazwisko do wyszukiwarki, wyskoczą między innymi strony Lambdy. Zresztą spotykam czasem moich studentów w gejowskich knajpach, na paradach czy w Lambdzie – deklaruje. Szczepan, student informatyki, woli jeszcze z tym zaczekać. Jak część bohaterów tego artykułu poprosił o zmianę imienia. – Tu nie Londyn – tłumaczy. – Tu się trzeba kontrolować, żeby nie dostać w ryj. Czytaj także: Jak się zachować, gdy znajomy wybiera nas na świadka swojego coming outu?